Grupa naTemat

Siemanko, witajcie w socialowym kryzysie

Bohater kryzysu - Piotr Ogiński
Bohater kryzysu - Piotr Ogiński www.weare.pl
Paei100 to popularny vloger, który znany jest ze swojego kanału Youtube – Kocham Gotować. Jego‚ ''Siemanko, witajcie w mojej kuchni'' stało się swoistym znakiem rozpoznawczym. Dorobił się już swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników. Ostatnio, za sprawką jego słynnego testu kulinarnego, spowodował kryzys socialowy pewnej marki spożywczej. Wszystko zaczęło się od testu parówek...

Czym jest kryzys w social mediach?

Kryzys w social mediach objawia się negatywnymi publikacjami w internecie. Mogą to być złe opinię na fanpage’u (pleśń w bobovitcie), negatywny wykop z płomyczkiem na głównej wykop.pl (słynna afera zbożowa), czy konflikt na linii bloger – marka (TU Kominek – Dr Oetker, a TU Segregitta kontra Nikon). Najnowszy kryzys ma miejsce pomiędzy vlogerem a pewnym producentem parówek.

3, 2, 1...

Piotr Ogiński jest założycielem popularnego kanału na Youtubie – Kocham gotować. Słynie z tego, że nie tylko gotuje ale i testuje produkty różnych marek. I tak, pewnego dnia, postanowił zrobić test parówek. Filmik ten był kontrowersyjny, gdyż Piotr po spróbowaniu jednej z parówek zwymiotował.

Piotr był na wykopie i po jakimś czasie wszystko ucichło. Prawdziwy kryzys rozpoczął się od pytania jednego z fanów dlaczego usunął filmik z parówkami. Paei100 odpowiedział:



Zaczęło się. Najpierw zaatakowano fanpage, potem pojawił się wykop (prawie 20 tys. wyświetleń i 550 wykopów na dzień dzisiejszy) i cała sytuacja nie chce ucichnąć. Internauci mają pretensje do producenta, że pozywa blogera do sądu. Gdzie wolność słowa? - pytają.

Reakcja branży

Cała ta sprawa jest ciekawa z marketingowego punktu widzenia. Różni blogerzy związani z branżą pytają:

[...]firma próbowała załatwić tę sprawę polubownie, wysyłając wcześniej wezwanie przedsądowe (coś w rodzaju straszaka: usuwasz, albo idziemy do sądu.) Czy jednak od razu zdecydowała się na wytoczenie procesu? (blog socialtalks.pl)

Dlaczego wszyscy milczą? Próba kontaktu telefonicznego z Sokołowem zakończyła się prośbą o przesłanie maila, bo pani sekretarka nie chciała przełączyć rozmowy do nikogo z marketingu. (blog czaplicka.eu)

Pozwu nikt nie widział, oficjalnych oświadczeń w tej sprawie brak. Tabula rasa. (blog marketingnaserio.pl)

Moje pytanie: czy b(v)logerzy faktycznie wszystko mogą w ''internetach''? Czy mogą recenzować, komentować i wydawać opinie na każdy temat/produkt?

Czy doczekamy się odpowiedzi na powyższe pytania?
Czas pokażę, a tymczasem zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Opinia eksperta

W międzyczasie poprosiłem o opinię na temat tej sprawy eksperta w dziedzinie kryzysów social mediowych, blogerkę Monikę Czaplicką:

Wolność słowa w internecie to wartość nadrzędna dla większości użytkowników sieci. Wystarczy wspomnieć zamieszanie związane z ACTA, aby zrozumieć, dlaczego sytuacja z pozwem wzbudza tak wielkie emocje. Zakładając, że fakty są takie, jak się nam wydają (a to nie jest pewne), marce pozostaje parę sposobów na uratowanie wizerunku.

Po pierwsze, powinna przeprosić za próbę cenzurowania i wyrazić swój niepokój rzetelnością testów przeprowadzonych przez blogera.
Po drugie, powinna próbować przeciwdziałać oferując unikalne treści na blogu informujące o procesie produkcji, składzie czy przeprowadzając własne "testy".
Po trzecie, powinna przyznać się do błędu, że mogła wyjaśnić sytuację w inny sposób (chociaż nie wiemy, czy nie było próby polubownego rozwiązania sprawy z blogerem).
Po czwarte, poprawa, czyli nawiązanie lepszego kontaktu z blogerami kulinarnymi oraz próba odzyskania zaufania społeczności w sieci.
Po piąte, i ostatnie, powetowanie, czyli próba osiągnięcia z Kocham Gotować porozumienia zadowalającego obie strony.

Działania antykryzysowe są niezbędne tym bardziej, że Piotr, autor bloga, próbował kontaktować się z marką w czerwcu zeszłego roku zgłaszając uwagi do produktów Sokołowa. Brak strategii w przypadku kryzysu widać jak na dłoni - po problemach w lutym firma wciąż nie przygotowała się do rozmowy ze swoimi fanami, tworząc wrażenie, że ich produkty rzeczywiście ociekają chemią.

Social media to rozmowa, a milczenie ze strony Sokołowa tylko odbiera firmie możliwość przedstawienia swojego punktu widzenia i obrony reputacji marki. Sokołów może wygrał w sądzie, ale przegrał w internecie. Czy to kryzys? Na razie nie. Chwilowo to zagwozdka, którą stosunkowo łatwo da się rozwiązać.





Co teraz?

Kryzysu nie da się ominąć. W dobie ciągłego dostępu do internetu każdy może skomentować, wrzucić zdjęcie albo po prostu ''shejtować'' danego producenta. Niekiedy problemem jest zła komunikacja, a kiedy indziej wpis na blogu. Nie da się tego przewidzieć.

Jednak z każdego kryzysu da się wyjść z twarzą, wymaga to jedynie przemyślanej strategii oraz bardzo szybkiej reakcji (której w tym przykładzie zdecydowanie zabrakło). Trzeba działać, nie zastanawiać się. Niestety, cała ta przykra sytuacja pokazuję, że PR u nas, w dobie kryzysu, nie istnieje i wiele się jeszcze nasi producenci muszą nauczyć od swoich zachodnich kolegów.

Przynajmniej teraz, producenci/korporacje zastanowią się dwa razy zanim pozwą kogoś z ''internetu''. Bo jak to mówią Anonimowi: Jesteśmy Legionem. Nie wybaczamy. Nie zapominamy.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
InternetYouTube
Skomentuj