Quo vadis typie?

Fot. unsplash.com/Mariya Georgieva
Metro. Godziny szczytu. W tym momencie w przedziałach jest cały przekrój społeczeństwa. Od niespełnionych biznesmenów MLM po wszelkiej maści hipsterów z wytatuowanymi na przedramieniu świniami wśród róż czy nastolatek słuchających na głośniku Dawida Kwiatkowskiego.

Ja mam zawsze przy sobie swoich ulubionych towarzyszy, czyli Spotify i Kindle, także odcinam się od codzienności i przenoszę się do swojego (lepszego) Świata. Nie w ten dzień. Kindle ma to do siebie, że tak długo wytrzymuję na baterii, że czasem zapomni się go w ogóle naładować. No to mi padł. Jak Artur Szpilka w pierwszej rundzie - natychmiast, po gongu. I tak stałem, jak ten słup soli, nieruchomo, patrząc się wokół na swoich towarzyszy niedoli.

W oczy rzucił mi się typ. Długa broda, tunele w uszach, tatuaże, sylwetka fit, ogromne słuchawki na głowie. Ubrany modnie, zgodnie z panującymi najnowszymi trendami. Siedział i tupał sobie nogą (Air Maxy w zestawie, bo jakże by inaczej). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że siedział z rozwartymi na maxa nogami (w metrze próżniowy ścisk, brakuje tlenu), a po jego lewej i prawej stronie siedziały lekko stłamszone dziewczyny. Ten typ albo miał zapalenie pęcherza, albo tak też demonstrował swoją męskość. Cokolwiek nim kierowało, było to na maxa (jak rozwarcie jego nóg) niekulturalne. Nie ustąpił miejsca (ja, jak jest ścisk, nawet nie próbuje siadać), w dodatku rozwarł te nogi jakby, miał zaraz rodzić. I wtedy cały ten jego strój i aura, którą wokół siebie wytworzył swoim ubiorem, stylem i dodatkami prysła jak bańska mydlana. Z modnego faceta zmienił się od razu w faceta-kutasa.

I tym o to, sympatycznym wstępem przejdźmy do meritum.

Dzisiaj jest Dzień Kobiet.
To idealny na czas na męski rachunek sumienia.
Nie ustępowanie miejsca (wszędzie!), wyzywanie, brak szacunku, nawet głupie zakupy muszą kobiety same dźwigać, podczas gdy ich facet rozmawia przez telefon.

I już nie chodzi mi o zacieranie się modowych granic pomiędzy tym, co męskie a tym, co damskie. Jeżeli ktoś ma ochotę chodzić w spódnicy, golić paszki czy słuchać sobie Rihanny podczas leżenia pod lampami 1000W w solarium - bardzo proszę. Z tym nie mam totalnie problemu.
Mam problem z naszym zachowaniem. A dokładniej z jego brakiem.

Pisząc ten tekst, zapytałem parę dziewczyn, co jest dla nich najważniejsze u faceta (swojego/wymarzonego). Odpowiedzi mnie nie zdziwiły, a potwierdziły tylko moją tezę (ok, przyznaję, grupa przebadanych kobiet nie była zbyt liczna - jeżeli myślicie inaczej, napiszcie proszę to w komentarzach):
- troskliwość;
- szarmanckość;
- radzenie sobie w trudnych sytuacjach;
- wrażliwość;
- wierność.

Jak widzicie, wśród wymienionych nie ma najnowszych butów od Kanye Westa, bicka 90cm czy samochodu z najwyższej półki, które musielibyście spłacać przez kolejne 10 lat. (Wierzcie mi lub nie, ale żadnej nie podoba się gdy totalnie pijany facet podchodzi do niej i próbuje wyciągnąć od niej numer telefonu - to taka mała wskazówka czego nie robić na imprezie).

Chodzimy na siłownię, solarium, staramy się zarabiać jak najwięcej, ubierać się modnie - wszystko po to, by być szanowanym w społeczeństwie i kochanym przez swoją kobietę. Tyle tylko, że to rzeczy nieistotne (tak bardzo). Przede wszystkim liczy się to jak się zachowujemy.

Bycie w związku, z kobietą-przyjacielem to najlepsze co może cię spotkać w tym marnym i dość krótkawym życiu. Wspólne dzielenie się problemami, zagwozdkami, wybuchami szczęścia i płaczu - to wszystko tworzy sens. A jak sensu nie ma, to czujemy się jak w polskiej komedii romantycznej - lekko zagubieni, bo nie wiadomo, o co chodzi.

Ogólnie, z facetami mam ostatnio problem. Spotykam się z koleżankami i to, co mi opowiadają o nas, rodzi we mnie uczucie wstydu.
Kilka przykładów:
- po seksie, wstaje i idzie grać w Fife;
- jedyną roślinę jaką przynosi do domu to marihuana;
- jest chamem;
- nie słucha mnie;
itd. itp.

Dzisiejsi faceci, po trochu, zamieniają się w facetów-kutasów. Nie pomogą nam markowe ubrania (w większości TK-MAX, ale metka musi być), godziny na siłowni czy solarium - jeżeli nie będziemy umieć się odpowiednio zachować.

To bardzo smutne, jeżeli tylko w Dzień Kobiet potraficie kupić swojej ukochanej kwiatka (i to tulipanka, jednego, za 5 zł).

Bo moim zdaniem Dzień Kobiet powinien trwać cały rok (a w niektóre dni ZWŁASZCZA). Kobietę się kocha, obdarowuje, zaskakuje, rozśmiesza w każdy możliwy dzień.

Miej do niej szacunek, bądź wierny, gdy jest zła i nie wiesz co jej dolega - nalej kieliszek wina, gdy coś ją boli - pomasuj, gdy mówi - słuchaj, sprawiaj jej niespodzianki i kochaj ją przez cały rok - nie tylko w jeden dzień.

Po prostu, nie bądź kutasem.
Trwa ładowanie komentarzy...