Media społecznościowe na salonach

http://www.digitalsherpa.com/
Co łączy aktorów, celebrytów, muzyków, artystów i polityków? My. To, że piszą, śpiewają, dyskutują, zarabiają - to wszystko dzięki NAM. Dzięki fanom, słuchaczom, wyborcom. Dlatego też uważam, że osoby publiczne powinny się z NAMI komunikować. XXI wiek, jest wiekiem, gdzie nie jest to jakoś specjalnie trudne, mamy ku temu dedykowane aplikację oraz portale społecznościowe i wyspecjalizowanych ludzi potrafiących na nich pisać. Pomimo tych ułatwień - na próżno szukać w Social Mediach naszych telewizyjnych i estradowych gwiazd.

Skąd bierzemy informację o świecie? O wydarzeniach? O celebrytach? O koncertach?



Z gazet?
Napewno są jeszcze osoby, które gazety kupują i czytają. Głównie są to niestety tabloidy.
Z radia?
Jak jedziemy lub wracamy z pracy to zapewne włączymy radio.
Z telewizji?
O tak. Cytując wirtualnemedia.pl: ''Dane telemetryczne pokazują, że w 2014 roku Polacy spędzali przed telewizorem średnio 4 godziny, 20 minut i 1 sekundę dziennie.'' Dużo.

Jest jeszcze Internet, który z tego tortu procentowego z każdym rokiem kroi coraz to większy kawałek. I to coraz ostrzejszym nożem.

Media społecznościowe

Takie portale jak - Facebook, Twitter - są głównymi źródłami, z których korzystają moi rówieśnicy, do wyszukiwania najnowszych informacji o otaczającym nas świecie.
To tutaj w sieci szukamy newsów, porad, opinii, inspiracji, plotek.
Życie towarzyskie, plotkarskie, polityczne, dziennikarskie - przenosi się do Internetu.

Jednakże, ku mojemu zdumieniu, jest to proces ślamazarny.
Bo jak inaczej można określić brak aktywności znanych i cenionych postaci w polskim Internecie. Nie tylko brakuję celebrytów ale (o dziwo!) dziennikarzy i polityków!

Artyści

To jak wypowiadamy się czy działamy w sieci - to nasza kreacja, personal branding. Tutaj zdecydowanie lepiej sobie radzi pokolenie młodsze. Starsi starają się nadganiać ale im to totalnie nie wychodzi (z wyjątkami) - co powoduje, że fani tracą z nimi kontakt.

Świetnie sobie radzi młodsze pokolenie artystów.

Dla przykładu - weźmy pod lupę piosenkarzy.
Bardzo popularne profile na Twitterze prowadzone są (według najnowszego raportu Sotrender) przez ludzi młodych - Kwiatkowski, Honorata Skarbek, Kazadi. Mamy również swoisty wyjątek - Zbigniew Hołdys, który mimo wieku, idzie z duchem czasu i wie jak zaangażować swoimi treściami, fanów na Twitterze (ponad 100tys obserwujących).



Komunikacja w mediach społecznościowych pozwala muzykom utrzymać kontakt z fanami oraz informować na bieżąco o koncertach czy wywiadach. Przy takiej ilości obserwujących jak wymienieni powyżej i generowanym przez nich zaangażowaniu, to lepiej zadziała niż każda PR-owa notatka prasowa informująca np: o koncercie.

Niestety, poza wymienionymi sławami - nikt szczególnie się nie wybija.

A szkoda, chyba artyści nie zdają sobie sprawy, że ''buzz'' można robić inaczej niż pokazywać tyłek na ściankach. Teraz wystarczy zabawny tweet (Lisowska odpowiada na zarzuty hejterów po wystąpieniu w irytującej reklamie - tweet ten był szeroko komentowany na portalach plotkarskich) czy nawet zdjęcie na Instagramie (tutaj królują blogerki modowe - Jessica Mercedes czy Maffashion - których zdjęcia z Instagramu są regularnie wklejane i komentowane choćby na najpopularniejszym portalu plotkarskim - Pudelek.pl).

Nie każdy się ze mną zgadza.
Mikołaj Nowak - który na codzień jest specjalistą ds. wizerunku w sieci, zapytany przeze mnie o zdanie na ten temat, miał trochę inne na to spojrzenie niż ja:
Kanały w mediach społecznościowych to tylko nośniki; można być osobą publiczną/celebrytą i bez nich. Nadal najbardziej celebrytów promuje telewizja i okładki, więc - im dłużej będą to robić - tym zbędniejesze będą im media społecznościowe. Oczywiście miło by było, gdyby sławni ludzie chcieli modernizować swój wizerunek także o umiejętności wykorzystywania nowych mediów. Jednak przymusu nie ma. Umiejętności te nadal są dla wąskiej grupy.

Przykład strategii - Kuba Wojewódzki



Dlaczego on? Bo jest najbardziej znanym i najchętniej oglądanym showmanem w Polsce. To osoba, która zna showbiznes jak własną kieszeń. Tyle, że w Internecie go wyjątkowo mało. Ani na Twitterze (profil @KrolTVN nie jest jego), ani na Instagramie Wojewódzki nie istnieje! Facebook - ok. Tyle tylko, że posty pojawiają się chaotycznie, rzadko, bez ładu i składu. Mimo to konwersja jest ogromna. Dlaczego więc, zamiast iść za ciosem - nie interesuje się tym? Zwłaszcz gdy oglądalność jego programu spada.



Pozwoliłem przeprowadzić sobie małą symulację; taką mini strategię:

Facebook - posty wrzucane systematycznie, 3-4 w tygodniu. Tutaj informację głównie o kolejnych gościach, komentarze do aktualnych wydarzeń, raz na jakiś czas coś zabawnego w stylu samego prowadzącego (z uszczypliwym komentarzem). Świetnym pomysłem byłoby wykorzystanie filmów, które od pewnego czasu same się odtwarzają na newsfeedzie - niech dany gość sam zaprosi (poprzez filmik umieszczając go na profilu KW) widzów.

Twitter - przypominanie o nadchodzącym odcinku i jego bohaterach (tagowanie). KONTAKT z widzem (''Jak Wam się podobał odcinek?'') oraz krótkie, uszczypliwe hasełka o bieżących wydarzeniach.

Instagram - galeria sław. Selfie z każdym gościem. Ewentualnie 15-sekundowy filmik - krótkie streszczenie rozmowy albo zabawna odpowiedź gościa.

Blog - w obecnych czasach każdy dziennikarz powinien mieć swojego bloga. Miejsce w sieci, gdzie można przeczytać JEGO punkt widzenia. To absolutny standard.

Oczywiście, to na szybko. Możliwości jest o wiele, wiele więcej. Ja nie każę tego wszystkiego robić Kubie. Można do pomocy wynająć ludzi.

Popatrzcie na podobnych showmenów w Stanach. Tam każdy (Jimmy Fallon, Ellen, Jimmy Kimmel) prężnie działa w social media.



100 dni premier Kopacz bez tweeta

Podobny przykład z brakiem obycia w mediach społecznościowych mamy z naszą Premier Ewą Kopacz.

Można było psioczyć na Donalda Tuska, na jego politykę, afery ale komunikacje na Twitterze miał (jako Premier) wzorcową. Ostatnia tragedia we Francji jest komentowana przez niego w języku angielskim i francuskim. (który polski polityk na to wpadł?)



Niestety, tego nie można powiedzieć o naszej obecnej Premier - Ewie Kopacz.
Od kiedy objęła funkcję premiera nie został napisany żaden tweet, zaś profil Pani Premier jest obserwowany przez 13,4 tysiąca osób (dla przykładu Donald Tusk ma na chwilę obecną 216 tys. i ponad 3 tys. wysłanych tweetów). Już bardziej aktywny jest profil satyryczny prowadzony pod nazwą @premierKopacz (178 tweetów i ponad 3 tys. obserwujących). Trochę wstyd.



Dawid Cameron (879 tys.) Barack Obama (52 mln), François Hollande (810 tys.) - liczby mówią same za siebie. Tych panów tweety są komentowane przez największe gazety i portale, na całym świecie. Mamy XXI wiek, nie tylko dziennikarstwo ale i polityka przenosi się do Social Media. Sorry, taki mamy klimat.
Pogratulowanie negocjacji ministrowi Arłukowicz, solidaryzacja z Charlie Hebdo - jest mnóstwo informacji, które polska Pani Premier powinna skomentować.

Dlatego, Pani Premier (na Twitterze funkcjonuję skrót ''PEK'') zapraszamy do tweetowania.

Jak z kim i kiedy?

Nie wypada by politycy robili sobie selfie na Instagramie. Są pewne granice, których się nie przekracza. Są informację czy zdjęcia, których się nie publikuje.
Skupiłem się tutaj głównie na Twitterze (może dlatego, że jestem wiernym jego użytkownikiem od dłuższego czasu) ale jest masa narzędzi do wykorzystania w Internecie. Facebook, Instagram, Snapchat, Vine, YouTube to tylko część narzędzi, które mogą się przydać do personal brandingu.

O komunikacji i narzędziach wiedzą ludzie, dla których jest to chleb codzienny. Social Media Specjaliści. Zawsze dobrze mieć przynajmniej jedną osobę lub agencję, która w profesjonalny sposób wytłumaczy JAK to działa bądź poprowadzi dany profil.

Specjalista w dziedzinie komunikacji oraz bloger - Jakub Prószyński (www.pijarukoksu.pl) - którego zapytałem o zdanie na ten temat, zgodził się ze mną:

Przede wszystkim wydaje mi się, że celebryci nie za bardzo umieją panować nad własnym wizerunkiem. Tabloidy kreują ich często wbrew ich woli, a Facebook czy Twitter byłyby doskonałymi narzędziami pozwalającymi na dotarcie do fanów i pokazanie się od innej strony. Warto chociażby podać tutaj przykłady świetnych profili Dwayne'a Johnsona czy Jamiego Oliviera, aktora i kucharza. To oni wybierają czym chcą się dzielić, w Polsce zaś pokutuje wrażenie, że przez social media sprzedajemy za dużo własnej prywatności. Owszem, to trochę ociera się o "kreowanie wizerunku", ale jest to lepsze od wizerunku narzuconego, o czym wspominałem na początku.

Czy warto?

TAK!
Dzięki mediom społecznościowym ''typowy Janusz'' może pogratulować sukcesu swojemu ulubionemy aktorowi albo podzielić się swoją opinią o książce, pisarzowi który ją napisał.

Można zaistnieć w sieci (jak Łukasz Jakóbiak tworząc własne show na YouTubie), można spełnić swoje marzenie (jak ja, gdy wystąpiłem w studiu Dzień Dobry TVN), można wyrazić swoje ubolewanie jako polityk (#CharlieHebdo) - jest ogrom możliwości.

Osoby znane mogą dzięki tym portalom utrzymać kontakt z widzami i słuchaczami. Fanami. Co w końcu jest najważniejsze dla nich. Bo kim jest Doda czy inna wielka gwiazda bez fanów?

Trzeba tylko pamiętać o kulturze. Krytykować/dyskutować można ale nie w sposób taki jaki ostatnio można zaoobserwować czytając krytyków WOŚP. Bo na portalach społecznościowych możesz być odbierany albo jako friend lub followers albo hejter.

Wybór należy do Ciebie.


------------------------------
Pogadaj ze mną na ten temat na Twitterze. Znajdziesz mnie pod @WojciechKardys
Trwa ładowanie komentarzy...